Idą dwie zakonnice:

Idą dwie zakonnice: siostra Matematyka (M) i siostra Logika (L). Siostra M mówi:
– Widzisz tego mężczyznę, który idzie za nami od dłuższego czasu?
– Tak.
– Za 2 min nas dogoni.
– Zgodnie z prawami logiki musimy się rozdzielić, a wtedy pójdzie tylko za jedną z nas. Spotkamy się w zakonie.
Do zakonu przychodzi pierwsza siostra M.
Parę min później siostra L.
Siostra M pyta się:
– O Boże, o Boże ! I co się stało?
– Zgodnie z prawami logiki mężczyzna mógł pójść tylko za jedną z nas i wybrał mnie.
– I co i co ?
– Zgodnie z prawami logiki gdy przyspieszyłam, on również to zrobił.
– I co dalej?
– Zgodnie z prawami logiki zaczęłam biec, a on zrobił to samo.
– O Boże ! I co?
– Zatrzymałam się i on zgodnie z prawami logiki zrobił to samo.
– O Boże, o Boże i co?
– Podciągnęłam do góry sutannę, a on zgodnie z prawami logiki zdjął spodnie.
– O Boże, o Boże ! I co?
– Zgodnie z prawami logiki zakonnica z zadartą suknią biegnie szybciej, niż mężczyzna z opuszczonymi spodniami.

Do buzi…:)

Nauczycielka pyta dzieci:
– Jaki jest największy przedmiot, który można wziąć do buzi?
Dzieci mówią: gruszka, banan, pączek… Gdy przyszła kolej na Jasia, ten mówi:
– Lampa!
– Jak to, Jasiu? Chyba coś ci się pomyliło?
– Nie, proszę pani. Jak wieczorem mama idzie spać, to mówi do taty: Zgaś lampę, to wezmę do buzi

Nie dopasował :)

Trzech kumpli wybrało się do burdelu. Przy wejściu wita ich burdelmama i mówi:
– Panowie, w tym przytułku mamy jedną zasadę; mianowicie, musicie zmierzyć sobie penisy, żeby łatwiej było dla was dopasować partnerkę.
Pierwszy zmierzył.
– Piętnaście.
– Ok, Aniu obsłuż pana.
Drugi zmierzył.
– Dwanaście.
– Ok, Beatko obsłuż pana.
Trzeci zmierzył.
– Dziesięć.
– O, świetnie, więc panem zajmę się osobiście.
Po godzinie burdelmama wychodzi z pokoju zmęczona, ledwo powłóczywszy nogami, które nagle zaczęły się rozchodzić do zewnątrz.
Zaskoczone koleżanki pytają, co się stało, przecież miał mieć najmniejszego. Burdelmama ze łzami w oczach:
– Sku*wysyn w poprzek zmierzył.

Rzeczy trzeba używać…

Żona, wracając do domu z zakupów, zastała swojego męża w łóżku z atrakcyjną osiemnastolatką. W momencie, gdy skończyła się pakować i chciała opuścić dom, mąż zatrzymał ją tymi słowami:
– Zanim wyjdziesz, chciałbym, żebyś posłuchała, jak do tego wszystkiego doszło. Gdy jechałem z pracy do domu autostradą w czasie wielkiej ulewy, zobaczyłem tę miłą dziewczynę, zmęczoną i przemoczoną. Zaoferowałem jej, że ją podwiozę. Ale gdy zorientowałem się, że była głodna i bez pieniędzy, przywiozłem ją do domu i przygotowałem jej posiłek, z tej pieczonej wołowiny, którą kiedyś kupiłem, a ty o niej zapomniałaś w lodówce. Na nogach miała bardzo zniszczone sandały, wiec dałem jej parę twoich dobrych butów, których nie nosisz, bo wyszły z mody. Było jej zimno, więc dałem jej sweter, który podarowałem ci na urodziny, a którego nigdy nie włożyłaś, bo kolor ci nie odpowiadał. Jej spodnie były bardzo zniszczone, wiec dałem jej parę twoich. Były jak nowe, ale dla ciebie już za małe. I w momencie, gdy ta dziewczyna już opuszczała nasz dom, zatrzymała się i zapytała: „Czy jest jeszcze coś, czego twoja żona już nie używa?”

Mężczyzna chciał zamienić się z żoną…

Bóg w swej nieskończonej mądrości spełnił prośbę mężczyzny. Następnego
ranka mężczyzna obudził się jako kobieta.
Wstał,szybko przygotował śniadanie dla swej drugiej połówki, obudził
dzieci, przygotował im ubrania do szkoły, dał im śniadanie,
zapakował drugie śniadanie dla nich i odwiózł je autem do szkoły.
Wrócił do domu, zebrał rzeczy do prania i nastawił je, poszedł do
banku,aby wypłacić pieniądze.
Poszedł na bazarek po zakupy,potem do domu, rozpakował zakupy,
zapłacił rachunki i wpisał je do książki rachunkowej. Wyczyścił kuwetę
kota i wykąpał psa.
Była juz 1, więc spieszył się, by pościelić łóżka, powiesić pranie,
wytrzeć kurze, zamieść i wytrzeć podłogę w kuchni.
Poszedł do szkoły, by odebrać dzieci, a w drodze powrotnej rozmawiał z
nimi. Przygotował im mleko i herbatniki i dopilnował by odrobiły
lekcje. Potem wyjął deskę do prasowania i prasując oglądał telewizję.
O 16.30 zaczął obierać ziemniaki i warzywa na sałatkę i przygotował
kotlety schabowe.
Po kolacji posprzątał w kuchni, nastawił zmywarkę, poskładał pranie,
wykąpał dzieci i położył je do łóżka.
O 21.00 był juz zmęczony a ponieważ jego codzienne obowiązki jeszcze
się nie skończyły, poszedł do łóżka, gdzie odbył stosunek zanim zdążył
zaprotestować.
Następnego ranka gdy tylko się obudził ukląkł koło łóżka i
powiedział:,,Boże nie wiem co ja sobie wyobrażałem. Jakże się myliłem
zazdroszcząc mojej żonie, że może cały dzień być w domu. Proszę,
bardzo Cię proszę, czy mógłbyś to wszystko przywrócić tak jak było?”
Bóg w swej nieskończonej mądrości odpowiedział:
,,Mój synu, widzę że czegoś się nauczyłeś i bardzo chętnie bym to
wszystko zamienił tak jak było, ale musisz poczekać dziewięć
miesięcy.Wczoraj w nocy zaszedłeś w ciążę i musisz jeszcze tylko
urodzić dziecko”

Biegnie myszka po lesie :)

Biegnie myszka po lesie i spotyka łosia. Podbiega do niego od tyłu, patrzy i
szepcze:
– Niesamowite!
Podbiega z przodu, patrzy i szepcze:
– Niepojęte!
Znowu obiega łosia, patrzy od tyłu i szepcze:
– Niesamowite!
I ponownie biegiem dookoła łosia. Patrzy od przodu i szepcze:
– Niepojęte!
I tak kilka razy. Łoś zdziwiony pyta myszkę:
– O co Ci chodzi myszko?
– Patrzę na Ciebie łosiu i nijak nie mogę zrozumieć: z takimi jajcami, a
takie rogi???

Język migowy …

Do działu kadr w pewnej firmie przyjęto nową pracownicę. Aby dziewczyna
szybciej się „zaaklimatyzowała” główna kadrowa zaprosiła ją do siebie do
domu na kolację (taki lekki marketing).
Wieczorem przyszła „nowa”. Kadrowa przedstawia swoją rodzinę:
– To moja mama, a to mój mąż (niestety jest niemową – dodaje)
Siadają za stołem i w tym momencie gospodyni dostrzega, że na stole brak
jest chleba. Mówi więc do męża:
– Roman skocz do Marketu i kup kilka bułek.
Mąż popatrzył na okno, za którym szalał jesienny, zimny deszcz zerwał się z
krzesła i zadarł sukienkę swojej teściowej, rzucił ją na kanapę, wy….ał
ją, postukał palcem czoło, potem złapał leżącą w przedpokoju siatkę na
zakupy, wbiegł do łazienki odkręcił prysznic i stanął pod nim całkowicie
ubrany.
– Co mu się stało? – zapytała trochę przerażona, nowa pracownica –
Zwariował?
– Nie – odpowiedziała kadrowa – On tylko powiedział w języku migowym: „Ku*wa
twoja mać, głupolu, kto chodzi do sklepu w taką pogodę?”